Topiące się ośrodki narciarskie mają problem z maszyną śniegową

[ad_1]

Pod koniec października śnieżne elfy – to znaczy pracownicy – z ośrodka narciarskiego Zermatt Bergbahnen AG w Szwajcarii odpalają swoją tajną broń: 30-tonowy generujący śnieg goliath znany jako Snowmaker. Przez 20 dni z rzędu pracuje przez całą dobę, wydmuchując 1900 ton śniegu dziennie. Ten śnieg jest następnie przenoszony w górę w pojazdach z gąsienicami zwanymi „śnieżnymi kotami”.

Przewodowy UK

Ta historia pierwotnie ukazała się w WIRED UK.

Jednak w niedawnej przeszłości brutalne interwencje technologiczne były dalekie od konieczności. „Dziesięć do 20 lat temu zawsze można było zaplanować [na] naturalny śnieg. W połowie listopada, na początku grudnia, każdego roku padał duży śnieg ”- mówi rzecznik Mathias Imoberdorf. „Teraz jest to nieprzewidywalne”.

Powodem są zmiany klimatu. Narciarstwo było kiedyś działalnością zrodzoną z konieczności – skutecznym środkiem transportu w zaśnieżonych krainach. Dzisiaj ludzie jeżdżą na nartach dla sportu, zabawy i fitnessu. Ale atmosfera Ziemi uległa zmianie, zmieniając niegdyś zaśnieżone zbocza w błotniste pustkowia. W wyniku globalnego ogrzewania Ziemia nie wytwarza już śniegu z taką samą regularnością, więc ośrodki narciarskie są zmuszane do jego produkcji. Na przykład w jednym z ośrodków w Alpach Szwajcarskich grubość śniegu w zimie jest średnio o około 40 procent niższa niż w latach 1909–1988.

Według analityka branży Laurenta Vanata ponad 60 procent światowych stoków narciarskich jest obecnie uzupełnianych przez maszyny naśnieżające. „Jest koniecznością, jeśli chcesz prowadzić działalność”, mówi. Ale proces nie jest tani. IBISWorld, firma zajmująca się badaniem rynku, twierdzi, że amerykański przemysł narciarski ponosi teraz „znaczne koszty” naśnieżania.

Od 2002 roku sam Zermatt zainwestował ponad 100 milionów funtów w maszyny naśnieżające, co stanowi około jedną czwartą całkowitych wydatków w tym okresie. Snowmaker, zainstalowany w 2008 roku, jest po prostu największą bronią w swoim arsenale. W ośrodku znajduje się także 1200 armatek śnieżnych i armatek śnieżnych rozsianych po stokach o długości 140 kilometrów.

Ale te mniejsze urządzenia nie będą w stanie przeciwstawić się zmianom klimatu na zawsze. Działają przez rozpylanie mikroskopijnych kul lodowych i kropelek wody na zimne powietrze, które łączą się, zamrażają, a następnie opadają jak śnieg – chociaż ten „śnieg” składa się z cząstek podobnych do granulek, a nie płatków. Niskie temperatury zewnętrzne mają zasadnicze znaczenie dla procesu. Jeśli nie jest wystarczająco zimno – najlepiej około 2,5 stopnia Celsjusza – maszyny po prostu przestają działać poprawnie.

W ocieplającym się świecie Zermatt zainwestował w Snowmaker, ponieważ może działać nawet wtedy, gdy na zewnątrz jest ciepło. Behemot wytwarza próżnię w swoim dużym zbiorniku, który zachęca wodę do odparowania. Wraz z parowaniem zużywana jest energia, która chłodzi wodę i pomaga tworzyć małe kryształki śniegu. Śnieg można zabrać do najwyższych, najzimniejszych części kurortu, gdy będzie gotowy.

Mimo to większość naśnieżaczy polega na zimnej pogodzie. Dlatego niektóre ośrodki nadal kupują ich coraz więcej, aby szybko wypompowywać ogromne ilości śniegu podczas coraz mniejszych okien o temperaturach poniżej zera.

„Był zajęty”, przyznaje Ian Jarrett, wiceprezes amerykańskiej firmy HKD Snowmakers, która produkuje maszyny naśnieżające. W północno-wschodniej części USA, gdzie mieści się główna siedziba HKD, jazda na nartach jest popularną rozrywką, ale potencjalnie utrudnia ją zmniejszający się śnieg we wczesnej części sezonu. Kurorty twierdzą, że nie mają innego wyboru, jak zwrócić się do naśnieżaczy, ponieważ wielu ich klientów decyduje się na wizytę w tradycyjnych czasach, w Święto Dziękczynienia i Boże Narodzenie.

Automatyzacja pomogła również zapewnić, że armatki śnieżne działają tylko wtedy, gdy ma to sens. „Armatki śnieżne po w pełni zautomatyzowanej stronie mogą się uruchamiać i zatrzymywać oraz dostosowywać się w zależności od temperatury”, wyjaśnia Jarrett.

Ale około 900 000 litrów wody jest nadal potrzebnych do położenia stopy śniegu na jednym akrze ziemi. Zdobycie tego zasobu to kolejny stały ból głowy dla ośrodków wypoczynkowych. Na przykład od sezonu 2018–1919 ośrodek narciarski Seven Springs w Pensylwanii zainstalował 1500 metrów rur o średnicy 50 centymetrów, aby sprowadzić wodę z jeziora o wysokości 681 milionów litrów pod górę do maszyn wytwarzających śnieg.

[ad_2]