Możemy zrobić lepiej w przypadku dostępności zimowej pogody

[ad_1]

<div _ngcontent-c17 = "" innerhtml = "

„Nasze życie zatrzymuje się w takich czasach jak teraz – całkowity zastój”.

„Gdy pada już śnieg, nie wiem nawet, czy jestem na podwórku, czy na środku ulicy… Nigdy nie wiadomo, czy wślizgniesz się na ulicę i zostaniesz potrącony samochodem”.

„Prawie unikam toczenia się gdziekolwiek w zimie… To dziwne więzienie na trzy lub cztery miesiące w roku”.

Są to cytaty osób niepełnosprawnych, opisujące, jak to jest próbować nawigować zimą w Minnesocie, z Artykuł z lutego 2019 r. W Minneapolis Star-Tribune.

Istnieje kilka problemów mających wpływ na bezpieczną mobilność osób niepełnosprawnych, tak samo bezlitosnych jak śnieg i lód. W pewnym sensie jest to nieuniknione iw pewnym sensie niczyja wina. A jednak osoby niepełnosprawne w zimowym klimacie są co najmniej tak samo uwięzione przez słabą politykę miejską i niezbadane wartości, jak przez samą Matkę Naturę.

Problem

Śnieg i lód są problemami dla wszystkich żyjących w zimowym klimacie. Ale są wykładniczo gorsze dla osób niepełnosprawnych. Jest to szczególnie ważne dla osób niepełnosprawnych, które nie jeżdżą samochodem i muszą polegać na chodnikach i innych ścieżkach dla pieszych, aby iść do pracy, robić zakupy lub wychodzić z domu z jakiegokolwiek powodu.

Wózki inwalidzkie i skutery mają trudniejsze poruszanie się po chodnikach, rampach i ulicach. Ludziom, którzy chodzą niepewnie lub używają laski lub chodzika, najmniejsze płaty lodu lub śniegu są przerażające i naprawdę niebezpieczne. Nawet osoby niepełnosprawne, które prowadzą samochód, muszą zmagać się z dostępnymi miejscami parkingowymi zatkanymi zaoranymi i zgromadzonymi śniegiem i lodem na podjazdach, kiedy wysiadają z samochodu, oraz blokują rampy i wjazdy do budynków. I oczywiście osoby niewidome i niedowidzące mają własne problemy z zimową pogodą. Gdy spadnie śnieg i lód, niewidomi mogą z wyprzedzeniem powiedzieć, czy ich zwykłe trasy będą otwarte, czy nie, i gdzie mogą znajdować się punkty niebezpieczeństwa.

Wszystko to jest wystarczająco złe w ciągu dnia lub dwóch po śniegu lub „zdarzeniu lodowym”. Często staje się jeszcze gorzej tygodnie później, jeśli kolejne opady śniegu nie zostaną odpowiednio usunięte, ale raczej spakowane, stopione w błoto, ponownie spakowane, i zamrożone w grube warstwy śliskiego, pomarszczonego lodu pokrywającego całe odcinki chodnika i zatykającego krawężniki i miejsca parkingowe. W tym momencie nic poza kilofami, tonami żrącej soli lub topniejącego lodu, lub tydzień powyżej zamrożenia otworzy drogę dla niepełnosprawnych pieszych, aby mieć równy dostęp i bezpieczną mobilność.

To także problem polityczny

Gdyby to był wyłącznie problem pogodowy, osoby niepełnosprawne nie miałyby wyboru i musiałyby przetrwać lub znaleźć sposób na przejście do cieplejszego klimatu. Ale bariery w dostępie do zimowej pogody są również problemem politycznym i praktycznym. Zimowa pogoda byłaby znacznie mniejszym problemem, gdyby miasta i miasteczka nadały wyższy priorytet niezawodnemu usuwaniu śniegu i lodu.

Gminy w zimnym klimacie mają trzy podstawowe opcje radzenia sobie ze śniegiem i lodem w miejscach publicznych dla pieszych:

  1. Nie rób nic oficjalnie i zadowalaj się tym, co odśnieżanie odbywa się dobrowolnie przez obywateli i właścicieli nieruchomości.
  2. Wymagaj od właścicieli nieruchomości w drodze rozporządzenia, aby usunąć śnieg i lód z sąsiednich ścieżek publicznych.
  3. Czyść ogólnodostępne ścieżki dla pieszych w sposób systematyczny, korzystając ze sprzętu i pracowników finansowanych przez podatników.

Mniejsze miasta zazwyczaj nie robią nic lub polegają na rozporządzeniach. Niektóre większe miasta są bardziej proaktywne, ale nawet duże, legendarnie zaśnieżone miasta, takie jak Minneapolis, często trzymają się przede wszystkim rozporządzeń, odpowiadając na indywidualnych obywateli i właścicieli firm, aby się do tego dostosowali.

Egzekwowanie rozporządzeń dotyczących usuwania śniegu i lodu zwykle obejmuje wieloetapowy system zgłaszania naruszeń, wydawania ostrzeżeń i nakładania grzywien, a także harmonogramy określające, jak szybko spacery muszą zostać wyczyszczone po opadach śniegu lub oblodzeniu. Oczywiście, jak każde prawo, które wymaga masowej indywidualnej zgodności, zarządzenia dotyczące usuwania śniegu są zwykle bardziej skuteczne na papierze niż w praktyce. Nawet uproszczone systemy, w których nieużywane obszary są po prostu zaorane przez gminę, a właściciele rozliczani za koszty, długo pracują i nadal pozwalają na dość zaniedbanie i nierówne egzekwowanie przepisów.

W międzyczasie, istnieje sprzęt do orki, który może oczyścić chodniki przynajmniej tak skutecznie, jak ulice są czyszczone przez konwencjonalne pługi. Korzystają z nich kampusy uniwersyteckie i firmy posiadające duże i złożone obiekty. Ale bardzo niewiele miast bierze na siebie pełną odpowiedzialność za czyszczenie chodników, tak jak wszyscy robią to za czyszczenie ulic. Ogólnie rzecz biorąc, albo podatnicy nie chcą go finansować, albo politycy nie chcą ryzykować. Tak więc chociaż niektóre miasta i miasteczka w zimowych warunkach pogodowych są lepsze od innych pod względem dostępności zimowej, tylko nieliczne wykonują naprawdę dobrą robotę.

Problem z postawą

Istnieje wiele praktycznych powodów, dla których dostępność zimowej pogody jest tak często bezmyślna. Ale pod tym wszystkim stoi kilka nawyków myślenia, które również przeszkadzają.

Przede wszystkim większość ludzi przyjmuje za pewnik, że zimowym obowiązkiem rządu lokalnego i stanowego jest przede wszystkim utrzymanie czystości na ulicach. Robienie tego samego na chodnikach jest pożądane, ale w większości nie jest postrzegane jako coś w rodzaju porównywalnej konieczności. Nawet miasta, które starają się być „pieszymi” i bardziej przyjazne pieszym, zaczynają od założenia, że ​​prześwit jest koniecznością, podczas gdy prześwit chodnika jest udogodnieniem. To nastawienie na korzyść kierowców w stosunku do pieszych różni się w zależności od miejsca, ale jest prawie powszechnie obecne i w większości niekwestionowane.

Po drugie, utrzymywanie czystości chodników jest powszechnie uważane za indywidualną kwestię moralną, a nie za zbiorową odpowiedzialność obywatelską. Nawet jeśli zagrożenie chodnikiem i parkingiem zostanie uznane za skandal, większość mieszkańców woli narzekać na leniwych sąsiadów i nieobecnych właścicieli, niż rozważać wydawanie pieniędzy podatników, aby zapewnić spójne czyszczenie chodników.

Tymczasem osoby niepełnosprawne same dostrzegają problemy związane z dostępnością zimowej pogody. Większość użytkowników wózków inwalidzkich i skuterów w zimowym klimacie może opowiadać historie o tym, że są wykrzykiwani przez mijających kierowców za niezręczne poruszanie się po ulicy z powodu nieprzejezdnych, niebezpiecznych chodników. Frustracja z powodu niechlujstwa na chodniku spada jak na ironię na osoby niepełnosprawne, tak jakby były one nieświadome, samolubne i potrzebują podstawowej instrukcji lub nadzoru dla własnego bezpieczeństwa. Postawa „obwiniania ofiary” jest zawsze blisko powierzchni w rozmowach na temat warunków zimowych i niepełnosprawności.

Wszystko to jest zgodne z inną popularną postawą powszechną w zimowych miejscach pogodowych – rzekomą twardością i wyższością moralną ludzi zimowych, rodzajem „Zimowego Macho”. Punktem końcowym wielu lokalnych sporów na temat dostępności i warunków zimowych jest często jakaś forma „Właśnie tak tu jest. Jeśli nie potrafisz zaplanować i poradzić sobie z tym, dlaczego po prostu nie ruszysz na południe? ”

Samowystarczalność jest dobra, ale to nie wystarczy

W tym miejscu należy pamiętać, że osoby niepełnosprawne, które mają średnio mniej dochodów do dyspozycji, nie zawsze mają możliwość tylko lekko niewygodnej jazdy lub przejścia do łagodniejszych klimatów. Żaden system nie jest idealny. Dostępność nigdy nie może być w pełni osiągnięta w obliczu zamieć i burz lodowych. I są kroki zdrowego rozsądku użytkownicy wózków inwalidzkich i inne osoby niepełnosprawne mogą i robią to samodzielnie, aby skuteczniej radzić sobie z nieuniknionymi wyzwaniami zimy.

Jednak, choć zastanawiamy się, czy najlepiej czyścić chodniki, krawężniki i parkingi, aby ułatwić życie wszystkim, w tym osobom niepełnosprawnym, pomaga zapamiętać ogrom rzeczy niepełnosprawnych w zimowym klimacie muszę już planować. Osoby niepełnosprawne domagające się lepszego dostępu, nawet w trudnych zimowych klimatach, nie są leniwymi ludźmi, którzy biernie oczekują, że życie będzie płynne. Ogólnie rzecz biorąc, są to ludzie żonglujący niezwykle złożonym zestawem strategii planowania i radzenia sobie, aby przetrwać i cieszyć się odrobiną wolności. Dosłownie nie ma zbyt wiele pytań, kiedy osoby niepełnosprawne wymagają czystych chodników, bezpiecznych podjazdów i możliwości swobodnego poruszania się we własnych społecznościach.

Co możemy zrobić?

1. Zrób wszystko, co możemy zrobić osobiście, aby oczyścić chodniki, rampy i inne publiczne ścieżki.

2. Oferta pomocy osobom niepełnosprawnym odgarniać się po burzach. Nawet robienie tego za rozsądną opłatą może uratować życie, zwłaszcza jeśli jest to staranne i wykonane w odpowiednim czasie.

3. Wspieraj bardziej proaktywne plany czyszczenia chodników w naszych własnych miastach.

Przede wszystkim opieraj się pokusie postrzegania barier zimowych jako faktów. Nie możemy powstrzymać pogody, ale możemy zrobić więcej, aby zmniejszyć wpływ na nas wszystkich, a zwłaszcza na osoby niepełnosprawne.

„>

„Nasze życie zatrzymuje się w takich czasach jak teraz – całkowity zastój”.

„Gdy pada już śnieg, nie wiem nawet, czy jestem na podwórku, czy na środku ulicy… Nigdy nie wiadomo, czy wślizgniesz się na ulicę i zostaniesz potrącony samochodem”.

„Prawie unikam toczenia się gdziekolwiek w zimie… To dziwne więzienie na trzy lub cztery miesiące w roku”.

Są to cytaty osób niepełnosprawnych, opisujące, jak to jest poruszać się po zimowej pogodzie w Minnesocie, z artykułu z lutego 2019 r. W Minneapolis Star-Tribune.

Istnieje kilka problemów mających wpływ na bezpieczną mobilność osób niepełnosprawnych, tak samo bezlitosnych jak śnieg i lód. W pewnym sensie jest to nieuniknione iw pewnym sensie niczyja wina. A jednak osoby niepełnosprawne w zimowym klimacie są co najmniej tak samo uwięzione przez słabą politykę miejską i niezbadane wartości, jak przez samą Matkę Naturę.

Problem

Śnieg i lód są problemami dla wszystkich żyjących w zimowym klimacie. Ale są wykładniczo gorsze dla osób niepełnosprawnych. Jest to szczególnie ważne dla osób niepełnosprawnych, które nie jeżdżą samochodem i muszą polegać na chodnikach i innych ścieżkach dla pieszych, aby iść do pracy, robić zakupy lub wychodzić z domu z jakiegokolwiek powodu.

Wózki inwalidzkie i skutery mają trudniejsze poruszanie się po chodnikach, rampach i ulicach. Ludziom, którzy chodzą niepewnie lub używają laski lub chodzika, najmniejsze płaty lodu lub śniegu są przerażające i naprawdę niebezpieczne. Nawet osoby niepełnosprawne, które prowadzą samochód, muszą zmagać się z dostępnymi miejscami parkingowymi zatkanymi zaoranymi i zgromadzonymi śniegiem i lodem na podjazdach, kiedy wysiadają z samochodu, oraz blokują rampy i wjazdy do budynków. I oczywiście osoby niewidome i niedowidzące mają własne problemy z zimową pogodą. Gdy spadnie śnieg i lód, niewidomi mogą z wyprzedzeniem powiedzieć, czy ich zwykłe trasy będą otwarte, czy nie, i gdzie mogą znajdować się punkty niebezpieczeństwa.

Wszystko to jest wystarczająco złe w ciągu dnia lub dwóch po śniegu lub „zdarzeniu lodowym”. Często staje się jeszcze gorzej tygodnie później, jeśli kolejne opady śniegu nie zostaną odpowiednio usunięte, ale raczej spakowane, stopione w błoto, ponownie spakowane, i zamrożone w grube warstwy śliskiego, pomarszczonego lodu pokrywającego całe odcinki chodnika i zatykającego krawężniki i miejsca parkingowe. W tym momencie nic poza kilofami, tonami żrącej soli lub topniejącego lodu, lub tydzień powyżej zamrożenia otworzy drogę dla niepełnosprawnych pieszych, aby mieć równy dostęp i bezpieczną mobilność.

To także problem polityczny

Gdyby to był wyłącznie problem pogodowy, osoby niepełnosprawne nie miałyby wyboru i musiałyby przetrwać lub znaleźć sposób na przejście do cieplejszego klimatu. Ale bariery w dostępie do zimowej pogody są również problemem politycznym i praktycznym. Zimowa pogoda byłaby znacznie mniejszym problemem, gdyby miasta i miasteczka nadały wyższy priorytet niezawodnemu usuwaniu śniegu i lodu.

Gminy w zimnym klimacie mają trzy podstawowe opcje radzenia sobie ze śniegiem i lodem w miejscach publicznych dla pieszych:

  1. Nie rób nic oficjalnie i zadowalaj się tym, co odśnieżanie odbywa się dobrowolnie przez obywateli i właścicieli nieruchomości.
  2. Wymagaj od właścicieli nieruchomości w drodze rozporządzenia, aby usunąć śnieg i lód z sąsiednich ścieżek publicznych.
  3. Czyść ogólnodostępne ścieżki dla pieszych w sposób systematyczny, korzystając ze sprzętu i pracowników finansowanych przez podatników.

Mniejsze miasta zazwyczaj nie robią nic lub polegają na rozporządzeniach. Niektóre większe miasta są bardziej proaktywne, ale nawet duże, legendarnie zaśnieżone miasta, takie jak Minneapolis, często trzymają się przede wszystkim rozporządzeń, odpowiadając na indywidualnych obywateli i właścicieli firm, aby się do tego dostosowali.

Egzekwowanie rozporządzeń dotyczących usuwania śniegu i lodu zwykle obejmuje wieloetapowy system zgłaszania naruszeń, wydawania ostrzeżeń i nakładania grzywien, a także harmonogramy określające, jak szybko spacery muszą zostać wyczyszczone po opadach śniegu lub oblodzeniu. Oczywiście, jak każde prawo, które wymaga masowej indywidualnej zgodności, zarządzenia dotyczące usuwania śniegu są zwykle bardziej skuteczne na papierze niż w praktyce. Nawet uproszczone systemy, w których nieużywane obszary są po prostu zaorane przez gminę, a właściciele rozliczani za koszty, długo pracują i nadal pozwalają na dość zaniedbanie i nierówne egzekwowanie przepisów.

Tymczasem istnieje sprzęt do orki, który może oczyścić chodniki przynajmniej tak skutecznie, jak ulice są czyszczone przez konwencjonalne pługi. Korzystają z nich kampusy uniwersyteckie i firmy posiadające duże i złożone obiekty. Ale bardzo niewiele miast bierze na siebie pełną odpowiedzialność za czyszczenie chodników, tak jak wszyscy robią to za czyszczenie ulic. Ogólnie rzecz biorąc, albo podatnicy nie chcą go finansować, albo politycy nie chcą ryzykować. Tak więc chociaż niektóre miasta i miasteczka w zimowych warunkach pogodowych są lepsze od innych pod względem dostępności zimowej, tylko nieliczne wykonują naprawdę dobrą robotę.

Problem z postawą

Istnieje wiele praktycznych powodów, dla których dostępność zimowej pogody jest tak często bezmyślna. Ale pod tym wszystkim stoi kilka nawyków myślenia, które również przeszkadzają.

Przede wszystkim większość ludzi przyjmuje za pewnik, że zimowym obowiązkiem rządu lokalnego i stanowego jest przede wszystkim utrzymanie czystości na ulicach. Robienie tego samego na chodnikach jest pożądane, ale w większości nie jest postrzegane jako coś w rodzaju porównywalnej konieczności. Nawet miasta, które starają się być „pieszymi” i bardziej przyjazne pieszym, zaczynają od założenia, że ​​prześwit jest koniecznością, podczas gdy prześwit chodnika jest udogodnieniem. To nastawienie na korzyść kierowców w stosunku do pieszych różni się w zależności od miejsca, ale jest prawie powszechnie obecne i w większości niekwestionowane.

Po drugie, utrzymywanie czystości chodników jest powszechnie uważane za indywidualną kwestię moralną, a nie za zbiorową odpowiedzialność obywatelską. Nawet jeśli zagrożenie chodnikiem i parkingiem zostanie uznane za skandal, większość mieszkańców woli narzekać na leniwych sąsiadów i nieobecnych właścicieli, niż rozważać wydawanie pieniędzy podatników, aby zapewnić spójne czyszczenie chodników.

Tymczasem osoby niepełnosprawne same dostrzegają problemy związane z dostępnością zimowej pogody. Większość użytkowników wózków inwalidzkich i skuterów w zimowym klimacie może opowiadać historie o tym, że są wykrzykiwani przez mijających kierowców za niezręczne poruszanie się po ulicy z powodu nieprzejezdnych, niebezpiecznych chodników. Frustracja z powodu niechlujstwa na chodniku spada jak na ironię na osoby niepełnosprawne, tak jakby były one nieświadome, samolubne i potrzebują podstawowej instrukcji lub nadzoru dla własnego bezpieczeństwa. Postawa „obwiniania ofiary” jest zawsze blisko powierzchni w rozmowach na temat warunków zimowych i niepełnosprawności.

Wszystko to jest zgodne z inną popularną postawą powszechną w zimowych miejscach pogodowych – rzekomą twardością i wyższością moralną ludzi zimowych, rodzajem „Zimowego Macho”. Punktem końcowym wielu lokalnych sporów na temat dostępności i warunków zimowych jest często jakaś forma „Właśnie tak tu jest. Jeśli nie potrafisz zaplanować i poradzić sobie z tym, dlaczego po prostu nie ruszysz na południe? ”

Samowystarczalność jest dobra, ale to nie wystarczy

W tym miejscu należy pamiętać, że osoby niepełnosprawne, które mają średnio mniej dochodów do dyspozycji, nie zawsze mają możliwość tylko lekko niewygodnej jazdy lub przejścia do łagodniejszych klimatów. Żaden system nie jest idealny. Dostępność nigdy nie może być w pełni osiągnięta w obliczu zamieć i burz lodowych. Są też zdrowy rozsądek kroki dla osób na wózkach inwalidzkich i innych osób niepełnosprawnych, które mogą podejmować samodzielnie, aby skuteczniej radzić sobie z nieuniknionymi wyzwaniami zimy.

Jednak, choć zastanawiamy się, czy najlepiej czyścić chodniki, krawężniki i parkingi, aby ułatwić życie wszystkim, w tym osobom niepełnosprawnym, pomaga zapamiętać ogrom rzeczy niepełnosprawnych w zimowym klimacie muszę już planować. Osoby niepełnosprawne domagające się lepszego dostępu, nawet w trudnych zimowych klimatach, nie są leniwymi ludźmi, którzy biernie oczekują, że życie będzie płynne. Ogólnie rzecz biorąc, są to ludzie żonglujący niezwykle złożonym zestawem strategii planowania i radzenia sobie, aby przetrwać i cieszyć się odrobiną wolności. Dosłownie nie ma zbyt wiele pytań, kiedy osoby niepełnosprawne wymagają czystych chodników, bezpiecznych podjazdów i możliwości swobodnego poruszania się we własnych społecznościach.

Co możemy zrobić?

1. Zrób wszystko, co możemy zrobić osobiście, aby oczyścić chodniki, rampy i inne publiczne ścieżki.

2. Oferta pomocy osobom niepełnosprawnym odgarniać się po burzach. Nawet robienie tego za rozsądną opłatą może uratować życie, zwłaszcza jeśli jest to staranne i wykonane w odpowiednim czasie.

3. Wspieraj bardziej proaktywne plany czyszczenia chodników w naszych własnych miastach.

Przede wszystkim opieraj się pokusie postrzegania barier zimowych jako faktów. Nie możemy powstrzymać pogody, ale możemy zrobić więcej, aby zmniejszyć wpływ na nas wszystkich, a zwłaszcza na osoby niepełnosprawne.

[ad_2]